Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Ale Szopka !!!

Trzynasta już edycja konkursu na wielkopolską szopkę bożonarodzeniową przyciągnęła do gmachu Muzeum Narodowego w Poznaniu tłumy zwiedzających. Warto było się wybrać, by kolejny raz przekonać się, że inwencja twórcza małych artystów nie zna granic. Takiej różnorodności faktur, kolorów, materiałów, a nawet zapachów w jednym miejscu dawno nie widzieliśmy. W Galerii Malarstwa i Rzeźby znalazło się miejsce dla wszystkich 136 szopek. My uwieczniliśmy te, które spodobały się nam najbardziej.

Zapraszamy do oglądania i podziwiania ;-)















































































Na nas zdecydowanie największe wrażenie zrobiła pierwsza zaprezentowana tu szopka. Wspaniały ruchomy teatr cieni. Magia w czystej formie ;-)Staliśmy wpatrując się w nią jak zaczarowani. Nawet pochrząkiwania niecierpliwych zwiedzających nie były wstanie zepsuć tych magicznych chwil ;-)


Jestem ciekawa, która z prezentowanych tu szopek podoba się Wam najbardziej?



piątek, 6 stycznia 2012

Okruchy grudnia, kawałki stycznia...


Dzisiaj fragmentaryczny zapis naszych świąteczno-sylwestrowych improwizacji. Miało być zupełnie inaczej- wyszło, jak wyszło. Łudzę się tylko, że to, co zaprzątało i nadal zaprząta mi czas, pochłaniając większość mojej energii i zdrowia w tych dniach, nie dało się za bardzo we znaki dzieciom. Oby mój wysiłek nie poszedł na marne. Wiem, że brzmi to enigmatycznie i tajemniczo, ale nic więcej nie mogę napisać. Obiecałam. Chciałabym Was jednak prosić, o symboliczne trzymanie kciuków. Zdradzić Wam mogę jedynie to, że jeżeli jakimś cudem wszystko pójdzie po mojej myśli, może to pomóc komuś, kto gdzieś na swojej drodze życia, potknął się i zagubił, wyjść na prostą z nadzieją na skromne, godne życie ;-)



Zamiast wymyślnych zabaw, których nie miałam czasu przygotować, skorzystaliśmy z darów matki natury. Ku radości najmłodszych domowników, spadł pierwszy śnieg. Antek ulepił pierwszego w życiu bałwana ;-)





Tworzyliśmy niezliczone kompozycje na śniegu. Tutaj, ledwo widoczne bohomazy tworzone przy użyciu małych paluszków ;-)




Nawet zapadający wokół zmrok, nie ostudził naszego zapału. Prognozy pogody nie były optymistyczne, więc postanowiliśmy wykorzystać maksymalnie okazje do buszowania po śniegu :-)




Zziębnięci, ale zadowoleni, w świetle lampek choinki, czytaliśmy świąteczne opowiadania ;-)




Niektórym z nas, szaleństwa na śniegu zaostrzyły apetyt na pracę z Montessoriańskimi pomocami. I nie ważne, że wokół panował półmrok:-)




Oficjalne, a raczej hurtowe dekorowanie pierniczków przypadło na Wigilijne przedpołudnie.





Chłopcy długo czekali, by mama znalazła czas na wykonanie z nimi tych świątecznych torebek. Kuba upatrzył sobie Mikołaja, Antek zapałał sympatią do renifera. Dla mnie, był to jeden z najmilszych i najspokojniejszych momentów poświątecznego tygodnia ;-)



















W Antosiowy projekt, zaangażował się nawet tata :-)

















No tak, prawie bym zapomniała - radosne chwile przy odpakowywaniu świątecznych prezentów ;-)




Niepohamowana radość Kuby dzierżącego wymarzony mikroskop - bezcenna. Jeszcze tej samej nocy oglądaliśmy wypreparowana przez niego łuskę cebuli ;-)




Większą część tygodnia spędziliśmy wypróbowując prezenty. Wszystkie okazały się trafione, co tylko spotęgowało odczucie radości chłopców.







Ponieważ Kuba, zapałał ponownie, miłością do matematyki, naprędce powstały zabawy matematyczne, o których pisałam niedawno. Jego ulubione MEMO "10" i "20" jak i zabawy z Montessoriańskim wężowidłem stały się motywem przewodnim wspólnie spędzanego czasu ;-)




Nawet nie wiem, jak te wszystkie dni tak szybko nam zleciały, obudziłam się któregoś dnia, a chłopcy radośnie zakomunikowali: " Mamo, dzisiaj jest Sylwester!!!!" Dawno nie było u nas tak spokojnie i rodzinnie tego dnia. Chłopcy, po raz pierwszy w życiu, odpalili z tata rakiety i fajerwerki. Dla mnie mogłyby one w ogóle nie istnieć ;-(. O 21:00 było już po wszystkim. Tutaj, kilka moich prób uchwycenia tych radosnych ogników ;-)









Nie mogło się obyć bez "zimnych ogni":-)































Oby ten rok przyniósł nam więcej spokoju i mniej zawirowań, na które nie mamy wpływu. A jeżeli już dotkną nas przykre zdarzenia, aby rodzina stała się oazą, w której można naładować baterie i nabrać siły do wali z przeciwnościami losu. Tego Wam i sobie z całego serca życzę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...