Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 23 miesiące (months). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 23 miesiące (months). Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 sierpnia 2011

Konik polny / Grasshopper - Unit Study


Konik polny to wyrażenie, które w ostatnich tygodniach można było usłyszeć w naszym domu nader często. Już nawet nie pamiętam co pojawiło się pierwsze:czy obiekt badawczy, czy karty nomenklaturowe. Tak, czy owak, konik polny został wzięty pod lupę moich dwóch łobuzów ;-)Temat został wyeksploatowany doszczętnie i z nieukrywaną przyjemnością przygotuje chłopcom kolejny nowy unit. A tym czasem, kilka informacji o naszym "koniko-polnym" temacie ;-)

Tak prezentowały się nasze materiały, jeszcze na starej półce. W pudełku znajdują się karty nomenklaturowe, a na podstawce miniaturowe modele, które posłużyły nam do rozmów o cyklu życia konika polnego.



A to nasz żywy obiekt badawczy. Kuba z zapałem identyfikował części ciała konika polnego, które znalazły się na kartach nomenklaturowych, tłumacząc i objaśniając je cierpliwie Antosiowi, którego na ten czas bardziej fascynował sam fakt, że mamy żywe zwierzątko w domu ;-)



Przygotowując materiały, musiałam uwzględnić różnice wieku moich chłopców i tak powstały dwa rodzaje materiałów: karty klasyfikacyjne i karty nomenklaturowe. O szczegółach i różnicach między tymi dwoma rodzajami materiałów postaram się napisać w jednym z kolejnych postów ;-)

Chłopcy nauczyli się rozpoznawać następujące elementy budowy zewnętrznej konika polnego:odnóża kroczne, odnóża skoczne, głowę, tułów, odwłok, aparat gębowy, złożone oko, czułki, dwie pary skrzydeł, przetchlinki, przedplecze i pokładełko. Kuba dodatkowo nauczył się definiować wyżej wymienione elementy ;-)





Jak się okazało, nasz wdzięczny obiekt badawczy był samicą i postanowił zaszczycić nas, składając swoje jaja w naszym pojemniku. Było ich naprawdę wiele ;-)



Tym sposobem naturalnie przeszliśmy do tematu rozmnażania naszych skrzydlatych przyjaciół ;-)W tym celu przygotowałam dla Kuby ten oto uproszczony schemat metamorfozy niezupełnej konika polnego.



Zawsze przy kartach nomenklaturowych, przygotowuje dla Kuby czyste karty z danym obiektem badawczym. Tym sposobem używając kart kontrolnych, bądź posiłkując się własną pamięcią, Kuba może zaznaczyć na obrazku dany element budowy i samodzielnie go podpisać. Nie ma chyba lepszego sposobu na połączenie praktyki w pisaniu, czytaniu i utrwalaniu nowo poznanych wiadomości!!!



Oczywiście w naszych obserwacjach posiłkowaliśmy się sporą ilością literatury fachowej i pięknej ;-) Zrobiliśmy też ilustracje do bajki Ezopa o pasikoniku i zapisaliśmy sobie jej mądre przesłanie. Bawiliśmy się w skaczące pasikoniki, licząc z Antosiem w zakresie od 1-10, a z Kubą bawiliśmy się w skoki co 2 i 3 liczbę.

Jeżeli macie jakieś interesujące pomysły związane z tym tematem, bądź znacie interesujące pozycje książkowe, będę wdzięczna za informacje w komentarzach ;-))))





wtorek, 23 sierpnia 2011

Korale domowej roboty / Homemade Beads


Jakiś czas temu, zachciało mi się stworzyć dla chłopców, własną kolekcje korali do nawlekania. Wygrzebałam z szuflady opakowanie masy plastycznej samoutwardzalnej(zdjęcie tej z której korzystałam znajduje się na dole strony) i z zapałem zabrałam się do pracy. W ciągu niespełna godziny powstałam mała armia tych białych obwarzanków ;-)



Dla początkujących, takich jak ja, dodam, że otworki w koralikach robi się doskonale końcówką pędzla ;-). Oczywiście w trakcie suszenia, które trwa ok doby, dobrze jest powtórzyć dziurkowanie z jednej i drugiej strony ;-). Kiedy koraliki dobrze już wyschły zabrałam się do malowania. Ponieważ były to koraliki ćwiczebne, do malowania użyłam zarówno farb akrylowych jak i zwykłej tempery.



Gotowy zestaw składał się z: miseczki z koralikami i patyczków do szaszłyków zakończonych kulką z plasteliny, tak aby koraliki, nie zsuwały się w trakcie nawlekania.




Obaj moi chłopcy zabrali się do pracy z wielkim entuzjazmem ;-). Było nawlekanie w poziomie...




i nawlekanie w pionie...




Nawlekaniu towarzyszyły okrzyki radości i nieschodzący z buzi bananowy uśmiech ;-)







Wspólne nawlekanie korali to wspaniała okazja do wymiany doświadczeń. No, z tymi doświadczeniami to przesadziłam. Ale Antek miał szansę obserwować wzory tworzone przez brata i kilka razy podjął próbę ich odtworzenia ;-)




Chłopcy pracowali w skupieniu, aż miło było na nich patrzeć ;-)









Tak na prawdę, powinnam zacząć ten post od zdjęcia, które znajduje się poniżej, bo to ono było moją inspiracją. Ten zestaw to propozycja sekwencyjna z Melissa & Dough. Niestety nie znalazłam tego zestawu w polskich sklepach;-( Ściąganie z zagranicy zupełnie się nie opłaca ;-(. Zestaw kosztuje 30$, a przesyłka 80$.


W obliczu powyższej "tragedii" do wyboru pozostały dwie opcje:
1. Znaleźć odpowiednio duże koraliki drewniane,
2. Dokupić wystarczającą ilość masy i zrobić odpowiednio wyprofilowane i urozmaicone kształty.

Zostaje oczywiście, kwestia pudełka i tu też przychodzą mi do głowy dwie opcje: tańsza i droższa.
Wersja droższa to drewniane listewki na wzory i drewniane pudełko do dekorowania. Wersja tańsza, to prostopadłościan ze styropianu ;-)Tak czy siak, skompletowanie zestawu zajmie mi jeszcze jakiś czas ;-) Wasze sugestie w tej kwestii są zawsze bardzo mile widziane !!!!!

Jak na razie koraliki "ćwiczebne" sprawują się doskonale i są jednym z najczęściej używanych materiałów. Można je segregować, przeliczać, używać jak liczmanów w prostych operacjach, układać wzory itp.

A wspominając o wzorach... Do koralików stworzyłam także próbne karty z wzorami do układania. Może komuś się przydadzą. Karty można sobie ściągnąć TUTAJ

Karty Do Korali



A to już zdjęcie masy, którą wykorzystałam przy tworzeniu korali ;-) Mogę polecic ją z czystym sumieniem ;-)



wtorek, 16 sierpnia 2011

Montessori Tot School - 23 miesiące (months)



Ostatnie dwa tygodnie przyniosły wiele zmian w Antosiowym świecie ;-) Mam nadzieje, że wszystkie z nich na lepsze ;-). Zmieniliśmy układ materiałów i ich miejsce w naszym "domowym przedszkolu",a także rozpoczęliśmy żmudny proces żegnania się z pieluszką. Pojawiło się także, jak grom z jasnego nieba, niebywałe zainteresowanie Antosia liczbami i liczeniem jako takim ;-) Poza tym ciągle bawimy się w iście letnim rytmie;-) Bez planu, niemalże od przypadku do przypadku. Kiedy zbierałam zdjęcia do tego postu uświadomiłam sobie, że mimo to, całkiem sporo tej zabawnej nauki przewinęło się w naszych leniwych dniach. A wyglądało to mniej więcej tak ;-)


W trakcie reorganizacji naszego pokoju, chłopcy wyniuchali moje literowe szablony:-) Antek jak zaczarowany odrysowywał ich wewnętrzne kontury ;-) Przy okazji przećwiczyliśmy poszczególne głoski naszego języka ojczystego ;-)








To zadanie, swój żywot zaczęło w kąciku ćwiczeń praktycznych jako kontynuacja morskiego przesypywania. Przesypywanie, po paru dniach, z inicjatywy Antka, zmieniło się w zabawę matematyczną. Antek ustawiał szklane kulki, tworząc z nich długiego węża, później razem liczyliśmy jego poszczególne człony ;-) Myślałam, że szybko się znudzi ;-). Ale Antek ani myśli zrezygnować z zabawy. Nasz wąż jest w użyciu przynajmniej kilka razy dziennie ;-).





Kolejne ulubione zadanie, układanie w szereg, przeliczanie i nazywanie naszych morskich przyjaciół ;-)




Zabawa z szablonami, o której możecie przeczytać tutaj



Czy morski temat może się obyć bez muszli? Oczywiście, że nie. W tym roku nie byliśmy wprawdzie nad morzem, ale udało mi się zdobyć za bezcen ( w sumie 3zł) te dwa komplety wspaniałych muszli ;-) Oglądaliśmy, dotykaliśmy, porównywaliśmy, grupowaliśmy muszle o podobnej budowie ;-) Antek nie omieszkał zrobić z nich węża i kolejny już raz liczyliśmy bez końca ;-)



Ku mojemu zdziwieniu, Antek skrupulatnie sprawdził każdą , nawet najmniejszą muszelkę, w poszukiwaniu uwięzionego w niej szumu morza ;-)







Była też zabawa z koralikami domowej roboty. Napiszę o nich w następnym poście ;-)




I matematyczne talerze. Pisałam o nich tutaj i tutaj ;-)



Ponieważ, już niedługo ruszamy z naszym solidnym botaniczno-zoologicznym tematem, nauka obsługi szkła powiększającego nasunęła się niemalże naturalnie ;-). Antek uwielbia swój nowy sprzęt badawczy i używa go bardzo często.




Nasz kącik przyrodniczy cieszy się dużym zainteresowaniem Antka;-) Praktycznie po każdym spacerze przybywa nam obiektów do obserwacji ;-)



Antek dzielnie i pełnoprawnie uczestniczy w utrzymywaniu naszej hodowli konika polnego przy życiu ;-) Zauważyłam, że taka bezpośrednia obserwacja bardzo go relaksuje. Może więc czas by pomyśleć o rybce i akwarium ;-)




A to już kolejne szeregi i zabawy w liczenie ;-)




Przerwa na puzzle ;-)



Z tej nowo nabytej umiejętności, Antek był szczególnie dumny. W tym tygodniu mój milusiński nauczył się obsługi zakładek do książek. Dzięki wspaniałym zakładką, które otrzymałam w prezencie od aeliot (odwiedźcie jej stronę by więcej się o niej i jej dziełach dowiedzieć), nauka stała się przyjemnością. Antek dumnie umieszcza zakładkę w książkach, których czytanie z jakiegoś powodu musimy przerwać i wręcz promienieje, kiedy może ponownie otworzyć książkę w miejscu na którym skończyliśmy czytanie.



W ramach prac plastycznych - zdarzyła się swobodna twórczość gazetowo-taśmowa ;-)




Były dobrze już Wam znane mozaiki ;-)




I dzikie wręcz zabawy z tatą i ciastoliną ;-)







Chłopcy pomagali tacie w amatorskich pracach stolarskich ;-)))



Ale najwięcej czasu spędziliśmy na wygłupach, spacerach i czytaniu. Ostatnimi czasy, ulubioną lekturą Antka jest seria zabawnych przygód, wesołej myszki, o wdzięcznym imieniu "Tupcio Chrupcio"

A jak Wam mijają te letnie tygodnie ;-)

Treść tego posta będzie można znaleźć między innymi na tych wspaniałych stronach ;-)








Tot School




play academy





LINK & LEARN




poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Matematyczne talerze - kontynuacja/ Mathematical Plates - Extentions


Przyznam się, że tego postu nie miałam w planach, ale moi chłopcy jak zwykle mnie zadziwili wymyślając nowe sposoby wykorzystania naszych talerzy. Co mnie bardzo zaskoczyło to fakt, że jedna zabawa może zaspokoić potrzeby dzieci w dwóch różnych płaszczyznach rozwoju. Co więcej,ta prosta gra stała się także ośrodkiem współpracy między chłopcami.

I must confess that I didn't plan to write this post but my boys surprised me inventing new ways to use our mathematical plates. What surprised me the most was the fact that the same activity can satisfy the needs of children in two different planes of development. Additionally, this simple task has become the center of cooperation between my boys ;-)


Antek układał szklane kulki, a Kuba głośno liczył. Bawili się tak dobre 15 minut.
Antek was inserting marbles into the plate's indentations while Kuba was counting aloud. They spent more than 15 min on this activity.







Potem, każdy z nich wymyślił swój sposób na rozwinięcie zabawy. Antek poprosił o sznurowadło i stworzył sobie talerzową przeszywankę ;-)
Later on, each of them invented a new extension for the plates. Antek created a lacing activity ;-)








Kuba zamienił talerze w balansujące spodki ;-)
Kuba turned our plates into a balancing activity ;-)






Aż, nie chce mi się wierzyć, że talerze stały się tak popularną zabawą w naszym domu ;-)Tym bardziej, że kiedy wczoraj pokazałam mojemu mężowi zabawę skwitował całość:"Nie szkoda Ci na to talerzy?" :-(
I can't believe that these plates have become one of the most popular activities in our home ;-)
When I showed the activity to my husband yesterday, he looked at it and said " Don't you think you are wasting plates?". ;-(

I'm linking this post to these fabulous blogs:








Tot School




play academy





LINK & LEARN




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...