Jednym z prezentów jakie Kubulek otrzymał od dziadków był ten ciekawy zestaw projekcyjny. Nie trzeba było długo czekać, żeby mój mały naukowiec zabrał się ochoczo do pracy ;-). Zestaw wiekowo przeznaczony jest dla dzieci w wieku 8+, ale jeżeli Wasz 5/6 latek ma anielską cierpliwość możecie spokojnie się w niego zaopatrzyć. A oto dlaczego piszę o tej cierpliwości ....
Półkule nieba wykonane są z estetycznie zadrukowanej tektury. Pierwsze zadanie wymagające cierpliwości polega na nakłuciu małych otworków ostro zakończonym przedmiotem, tak aby światło swobodnie mogło się przez nie przedostać. Otworków do przekłucia jest tyle ile gwiazd w konstelacjach poszczególnych półkul. Szczerze mówiąc byłam pewna, że po paru minutach Kuba się zniechęci i pracę będę kończyć ja. Czekało mnie miłe zaskoczenie. Po prawie 30 minutach nakłuwania nie usłyszałam ani jednego jęku ani marudzenia.
Kiedy uporacie się z nakłuwaniem, czeka na Was kolejne wyzwanie. Półkule należy złożyć według wzoru. Niby nic ale najlepsze jeszcze przed Wami. Ponieważ konstrukcja jest bardzo delikatna należy każde łączenie zabezpieczyć kawałkiem taśmy klejącej dołączonej do zestawu. Kolejne 30 minut ciężkiej pracy. Kuba nadal nie jęczy - cud.
Po ponad godzinnej mrówczej pracy możecie napawać się widokiem własnoręcznie wykonanego planetarium. Kuba promieniał a ja byłam u kresu wytrzymałości ;-)
Nadszedł czas by zgasić światło i ..... I klops. Okazało się, że otworki które Kuba tak dzielnie tworzył miały za małą średnicę i prawie nic nie było widać. Bliska zawału wytłumaczyłam mojemu rozentuzjazmowanemu synkowi, że musi wrócić do punktu wyjścia i kolejny raz nakłuć każdy otworek w celu jego poszerzenia. Zlitowałam się nad dzwońcem i połowę pracy wykonałam ja. Kolejne 15 minut wycięte z życiorysu.
Na szczęście po tej "drobnej" poprawce nie było już kolejnych problemów i chłopcy mogli nacieszyć się widokiem nocnego nieba ;-) Antka chyba bardziej zachwycała lampka umieszczona w środku konstrukcji bo notorycznie zaglądał pod kopułę.
Przez kolejne dni w pokoju chłopców panowały egipskie ciemności rozświetlane małym projektorem ;-)
Ze względu na swoją delikatną konstrukcje planetarium zagnieździło się wysoko na półce z książkami. :-)
Planetarium stało się dla nas punktem wyjścia do wielu ciekawych projektów i zabaw. W planach miałam zrobienie kart do lekcji trójstopniowej ale Kuba po trzech dniach znał już wszystkie konstelacje. Dla Antosia natomiast wydrukowałam z google pojedyncze zdjęcia konstelacji, miejsca w których znajdowały się gwiazdy przedziurkowałam dziurkaczem i za pomocą latarki w ciemnym pokoju wyświetlaliśmy na ścianie i nazywaliśmy pojedyncze konstelacje. Mega fajna zabawą - sama pamiętam ją jeszcze z dzieciństwa ;-) Układaliśmy też na tych kartach płaskie koraliki, dopasowywaliśmy poszczególne konstelacje do siebie, bawiliśmy się w "ciepło/zimno" itp.
Kuba już nie może doczekać się wyprawy do toruńskiego planetarium i swojego pierwszego teleskopu ;-)
Przedświąteczny tydzień jak i same święta to dla mnie osobiście bardzo stresujący okres. Zazwyczaj mamy w tym okresie wielu gości, trzeba gruntownie posprzątać, zrobić zakupy, przygotować całą świąteczną oprawę, co z dwójką ciągle psocących i kręcących się pod nogami chłopców stanowi nie lada wyczyn ;-). Brzmi to jak usprawiedliwianie się przed Wami i w pewnym sensie tak jest. Nie ukrywam że plany i pomysły na ten właśnie okres miałam wielkie ale wyszło jak wyszło. Dosyć biadolenia ;-). Oto co udało mi się zrobić z Antolkiem w ciągu tego świątecznego tygodnia.
Wielkanocna dopasowywanka z pliku udostępnionego przez autorkę Confessions Of A Homeschooler. To zadanie stanowiło nie lada wyzwanie dla prawie 20 miesięcznego brzdąca. Pisanki tego samego koloru mają subtelne różnice we wzorach. Z początku Antoś dopasowywał je kierując się kolorem, po jakimś czasie zauważył różnicę we wzorach. Ponieważ dopasowanie wszystkich pisanek na raz trochę go frustrowało podzieliłam dopasowywankę na pół i problem zniknął bezpowrotnie, mimo że obie połówki układał jednocześnie.
Pisanki i blaszka do wypieku babeczek w kształcie jajka. Zdecydowanie ulubione zadanie Antosia. Połączenie tych 2 elementów daje nieograniczoną ilość fantastycznie rozwijających zabaw. Szczegółowe informacje o tej zabawie znajdziecie w poniedziałkowym wpisie.
Układanie świątecznego bukietu. Na nasz skromny bukiet składały się: świąteczne bazie, gałązka forsycji, zielone kryształki no i oczywiście malutki wazonik/dzbanuszek. Kwiatowe aranżacje są stałym elementem montessoriańskiego otoczenia. Kształtują i wyrabiają w dziecku poczucie piękna i estetyki. Układając i dbając o kwiaty dzieci uczą się także poszanowania i troski o inne żywe organizmy. Co mnie zaskoczyło – Antoni sięgał po to zadanie zawsze po ćwiczeniu trudniejszym i wymagającym większego wysiłku intelektualnego i koncentracji. Jak z tego wynika układanie bukietu może stanowić także rewelacyjne ćwiczenie relaksujące i wyciszające. Z całą pewnością układanie bukietów zagości na stałe na Antosiowej półce ;-)
Układanie „baziowej kompozycji” autorstwa naszego Kuby bardzo spodobało się Antosiowi. Układał i układał. Okazało się także że bazie można wykorzystać do nauki liczenia – więc liczyliśmy bazie 1, 2, 3 …. Liczyliśmy także koraliki.
Antek bardzo często bawił się także naszymi drewnianymi jajeczkami przekładając je z jednego pojemnika do drugiego za pomocą łopatek w czterech różnych rozmiarach. Badał ile małych a ile dużych jajek mieści się na poszczególnej łopatce. Jajeczka wykorzystaliśmy także do utrwalenia pojęcia „duży-mały”, „lekki-ciężki” segregując je według rozmiaru i wagi.
A to już zabawa, którą Antoś sam sobie wymyślił. Ułożył kubeczki naszej wieży od największej do najmniejszej i do każdej, za pomocą łopatki wkładał po drewnianym jajeczku ;-).
Przenoszenie zielonych koralików (koraliki są wielokształtne dość ostro zakończone co było dużym zaskoczeniem dla Antośka, który pracował do tej pory z gładkimi powierzchniami).
Układanie literek z koralików.
Długo oczekiwany sukces w zwijaniu „maty”.
Zwykłe pudełko na ołówkowe kredki a ile zabawy. Wkładanie kredek do pudełeczka i dopasowywanie zamknięcia wspaniale ćwiczy koncentracje i koordynację ręka-oko ;-).
Przed wyjściem na dwór warto poćwiczyć na sucho ;-)
Do łask wróciły także troszkę zapomniane już klocki. A i konstrukcje od razu ciekawsze ;-)
A to już długie chwile spędzone w naszym domowym planetarium ( dziękujemy dziadkom za wspaniały prezent!!!) Szczegóły w jednym z kolejnych postów.
Cudowna pogoda za oknem zachęcała do odkrywania piękna otaczającego nas świata. Antek z wielkim zacięciem poszukiwał kwitnących kwiatów…
Wąchał te które zdołał dosięgnąć …
Szczególną uwagę poświęcił mleczom;-) Nazbierał nawet całkiem spory bukiecik.
Nasz stały punkt programu. Antek uwielbia oglądać przejeżdżające pociągi towarowe ;-) Z resztą tak jak jego brat kiedy był w jego wieku ;-)
Ostatnio dużo czasu spędzamy w piaskownicy. Byłoby miło gdyby nie fakt że Antoś uwielbia obsypywać się piaskiem ;-( Piasek wpada mu w oczy i afera gotowa ;-(
Nowo zdobyty przyczółek :-)
Kiedy byłam mała niedaleko naszego domy składowane były potężne góry piasku nigdy nie zapomnę tego wspaniałego uczucia , kiedy można się było na nie wspinać, z góry podziwiać świat i poczuć wiatr we włosach zbiegając z góry z prędkością światła. Kiedy Antek zobaczył tę górkę piachu oczy aż mu błyszczały. Po prostu nie mogłam mu nie pozwolić ;-)
Ten tydzień przyniósł Antosiowi nowe odkrycie - patyki służą także do rysowania na ziemi ;-)
I do zgarniania igliwia. Z tych własnoręcznie usypanych iglastych kopców moi chłopcy stworzyli dom dla koloni mrówek. Przenosili ponad pół godziny, pojedyncze mrówki na patykach. Aż strach pomyśleć co miałyby do powiedzenia w tej kwestii same zainteresowane ;-)
Często graliśmy w piłkę na lokalnym boisku.
Boisko to idealne miejsce do ćwiczeń w chodzeniu po linii.
I na koniec kolejna „obsesja” Antosia. Od momentu kiedy udało mu się po raz pierwszy dosięgnąć do klamki naszych drzwi wejściowych nie odpuści żadnym drzwiom. Na spacerze jest to dosyć męczące bo Antoni skręca za każdym razem gdy na horyzoncie pojawia się jakaś klamka, gałka itp.
Pewnego dnia chwyciłam aparat aby zrobić Antosiowi parę zdjęć w trakcie rozpakowywania torby z zakupami. Nie przypuszczałam, że tak banalna czynność może przekształcić się w fantastyczną zabawę. Zazwyczaj kiedy Antoś wypakowuje warzywa nie poświęca im zbyt wiele uwagi. Tym razem było zupełnie inaczej. Kiedy wygrzebał z torby tackę z włoszczyzną wiedziałam że coś wisi w powietrzu ;-) Jego zbójecka mina wiele mówiła. Rozerwał opakowanie i metodycznie wyciągał z tacki kolejne warzywa badając po kolei: kolor fakturę i smak.
One day I grabbed my camera to take some picture of Antek helping me to unpack the shopping bags. I didn’t suspect that such a trivial activity may be transferred into a great fun. Usually when Antek is helping me to unpack vegetables he doesn’t pay much attention to them. That day the situation was totally different. When he took out the veggies I immediately knew that something is in the air. Antek’s expression was telling me that he is into some mischief. After he torn the foil he went on to study each and every item in the pack in terms of : color , structure and taste ;-)
Zbójecki uśmiech - „Mamo przygotuj się będę psocił „
His mischievous smile – “Mammy be prepared I’m into some mischief”
Na pierwszy ogień poszła marchewka …
A carrot was the first to be explored
A za nią pietruszka…
The parsley was next…
Okazało się że marchewek jest więcej i można je posortować…
It turned out that there are more carrots that can be sorted ….
Por nie miał żadnych szans …
A leek had no chance to escape …
Seler podzielił los pora
A celery shared the leek’s faith
Po tej spontanicznej lekcji mój Antoś na stałe włączył do swojego jadłospisu: seler, por i surową cebulkę (do tej pory unikał jej jak ognia).
Jestem ciekawa co jeszcze w najbliższym czasie mnie zaskoczy ;-)
After that spontaneous lesson Antoś permanently incorporated into his menu: celery, leek and raw onion (so far he avoided it like the plague.) I'm curious what else in the near future is waiting to surprise me;-)
Oto w wielkim skrócie zapis naszych zabaw z ostatnich dwóch tygodni. Ciągle wielką popularnością cieszą się u Antolka wszystkie zadania z naszego bloku tematycznego poświęconego wsi .
Here is our two week wrap up. Antek still shows great enthusiasm in his farm unit activities.
Nasz mały „naukowiec” nie przepuści żadnej okazji by zbadać i rozłożyć na części pierwsze badany obiekt ;-) Tutaj „ofiarą” padła niczego nie podejrzewająca cebula;-).
Our little „scientist” won’t spare any opportunity to investigate and explore even the most basic object. Here is his latest “victim” a poor onion.
Przez ostatnie dwa tygodnie nie było dnia bez prac plastycznych. Moje dziecko uwielbia stemplować w samotności...
For the last two weeks a part of each day was devoted to some kind of Art project. My child loves to stamp alone...
Stempluje z bratem / He also likes to stamp with his brother
Uwielbia rysować kredkami – czasami rysunek powstaje „przypadkiem” na podłodze ;-)
He loves to draw with his crayons – sometimes „by accident” the drawing appears on the floor
Ulubiona forma wyrazu artystycznego – farby. His favourite way of artistic expression – the paints
Antek nie wzgardzi także kredą ;-)
Antek also does not despise the chalk ;-)
Od jakiegoś czasu Antek jest bardzo wyczulony na kolory. Lubi opisywać kolory kredek, którymi rysuje. Pokazuje różne przedmioty i opisuje ich kolor. Jestem zaskoczona bo kiedy zadanie polega na wyszukaniu jakiegoś przedmiotu w danym kolorze – Antek jest bezbłędny. Nie ma najmniejszego problemu z sortowaniem kolorów. Wiem że bardzo dobrze je rozróżnia , czasami jednak kiedy je nazywa myli np. kolor zielony z niebieskim ;-) Musze wykombinować jakieś ciekawe ćwiczenie, które pozwoli mu poćwiczyć i ugruntować nazwy kolorów – może to będą kolorowe pisanki ;-) A w między czasie Antek sam sobie wykombinował ten nowy sposób sortowania kubeczków.
Antek is in the sensitive period for colors. He likes to describe the colors of his crayons when drawing. He likes to point at objects and describe them in terms of colors. I’m surprised because he has no problem with finding an object having a particular color. He is also good at matching the same colors. However, he sometimes mistakes colors when naming them ( it happens often with green and blue ). I guess I have to come up with some interesting activity to let him practice naming the colors – maybe even Easter related one ;-). In the meantime Antek came up with a new sorting activity ;-)
Ostatnio wiele radości sprawia mu zabawa klamerkami. Teraz kiedy potrafi naprawdę długo utrzymać otwartą klamerkę przychodzą mu do głowy diabelskie pomysły. Potrafi przyczepiać je do rzeczy brata. Śmieje się wtedy do rozpuku wykrzykując „ jeż”, „Kuba jeż” ;-)
Recently he Has been having a lot of fun with cloth pins. Now that he can hold them open for a really long time he is inventing some devilish ideas to use them ;-). His favourite one is attaching the cloth pins to his brother’s shirt. He laughs and shouts “hedgehog” “ Kuba’s hedgehog”.
Antek bardzo lubi się bawić prezentem, który własnoręcznie wykonał dla niego Kubuś.
Antek spent a lot of time playing with the farm that Kuba had made for him.
Ulubiona zabawa mamy – przeszywanie . Nic tak nie wycisza Antka jak to właśnie zadanie. Mimo że mamy wiele przeszywanek, Antek zdecydowanie faworyzuje ziemniaka ;-)
Lacing is my favourite activity. There is no better way to help my child to chill out. The little potato is one of Antek’s favourite
Prosta dopasowywanka, której celem jest utrwalenie pojęcia „duży” i „mały”. Darmowe arkusze pochodzą z Montessori Print Shop.
A simple matching activity to practice concepts like „big” and „small” from Montessori Print Shop
Totalny hit ostatnich dni : dobieranie w pary zwierząt gospodarczych
A great hit nowadays: matching farm animals from 1+1+1=1
W dziedzinie ćwiczeń życia codziennego został zdobyty kolejny przyczółek – Antek wykombinował sobie prosty sposób aby dostać się do łazienki i robić to co tygryski lubią robić najbardziej - w naszym przypadku jest to spłukiwanie wody w toalecie ;-)
Practical Life – Antek Has figured out how to get to the bathroom to do what he loves to do : flashing water in the toilet.
Smaczne eksploracje – lizak kulkowy
Some tasty explorations – a lollipop.
Antek je już zupę całkiem samodzielnie nie powodując przy tym potopu ;-) Tutaj wsuwa swoja ulubioną zupę pomidorową ;-)
He is also able to eat a soup totally independently without making a flood ;-). Here, he is eating his favourite tomato soup.
Kolejne ulubione danie : warzywa na parze z parmezanem. Dacie wiarę że Antoni potrafi sam spałaszować taki duży talerz warzyw ;-)
Another culinary hit: steamed vegetables with parmesan. Would you believe that he is able to eat what is on the plate all by himself?
Ostatnio mieliśmy okazję gościć naszego małego przyjaciela Maksa. Szczerze mówiąc jest to nasz ulubiony gość. Między Antosiem i Maksiem są tylko 2 dni różnicy. Chłopcy wspaniale się ze sobą dogadują. Żadnych sporów, krzyków czy wyrywania zabawek. Spotkania przebiegają w atmosferze wielkiej kooperacji. Martuś musicie odwiedzać nas częściej ;-)
Some fabulous play date time. The boys cooperate so well ;-)
Antoni ostatnimi czasy lubi wcielać się w człowieka czynu i majsterkowicza. Poniżej Antoś w swoim warsztatowym rynsztunku ;-)
Antek likes to play with his brother’s tool set ;-)