piątek, 23 marca 2012

Pobite Gary - premierowe wydanie nowego magazynu dla rodziców !!!



Kochani, dzisiaj chciałabym Was zaprosić do pobrania premierowego wydanie magazynu POBITE GARY, którego mam zaszczyt współtworzyć z grupą cudownych, kreatywnych osób.

"W naszym magazynie znajdziecie inspirację do twórczego spędzania czasu z dziećmi, gotowe scenariusze zabaw, garść wiedzy o pedagogice Marii Montessorii oraz sposoby jej wykorzystania w praktyce, recenzje wartościowych lektur i wiele, wiele niespodzianek. Pobite Gary to okazja na spotkanie z innymi rodzicami i ich pomysłami. Śmiało podglądajcie nas… Pobite gary!"

Na zachętę, by zaostrzyć Wasz apetyt, zapraszam do podejrzenia fragmentów magazynu!
Pełna wersja to ponad 60 stron fantastycznych pomysłów na zabawę z dziećmi, tak różnorodnych, że każdy z pewnością znajdzie tam coś dla siebie i swojego dziecka :-))))


Jak zdobyć premierowy egzemplarz POBITYCH GARÓW? Wystarczy kliknąć TUTAJ. Link przeniesie Was na stronę magazynu. Następnie klikając w zdjęcie z pierwszym numerem, najprościej w świecie pobrać własny egzemplarz ;-)Wszystkie Wasze uwagi zawsze przyjmiemy z olbrzymim zainteresowaniem.






W imieniu wszystkich współtworzących magazyn POBITE GARY, życzę Wam przyjemnej lektury ;-)

czwartek, 22 marca 2012

Festiwal Wiosennych Inspiracji 2012 - Papierowe ptaszki




Papierowe ptaszki, to projekt, który dojrzewał w mojej głowie już od dłuższego czasu. Pamiętam jak tworzyłyśmy z mama takie cudaczki, kiedy byłam mała. Chciałam tą technikę wykorzystać już przy bałwanach, ale chyba nie starczyło mi zapału i czasu. Co się odwlecze to nie uciecze i tak oto w promieniach przedwiosennego słońca powstała radosna gromadka ptaszków w barwach, które radują nasze oczy i zarażają wibrującą energią ;-) Zaraz zdradzimy Wam przepis na papierowego zwiastuna wiosny ;-) Jesteście gotowi? Zapraszamy.


Do wykonania papierowych ptaszków będą Wam potrzebne następujące materiały

* papier konstrukcyjny w dowolnie wybranych przez Was kolorach,
* klej - najlepiej taki, który po wyschnięciu robi się przezroczysty i jest elastyczny ;-)
* długa linijka,
* ołówek i czarna kredka,
* zszywacz (opcjonalnie),
* kilka klamerek

Wymiary poszczególnych elementów :-)

Wszystkie paski wynoszą 2,5cm szerokości.
GŁOWA - 2 paski o długości: 6,5cm i 9cm,
CIAŁO - 5 pasków o długości: 7,5cm, 10,5cm, 12,5cm, 15cm, i 17.5cm
OGON - 5 pasków o długości: 5cm, 7,5cm, 10,5cm, 12,5cm, 15cm.
DZIÓB - 1 pasek o długości: 5cm



Za pomocą linijki odmierzamy potrzebne elementy i wycinamy je z papieru konstrukcyjnego



Paseczki przeznaczone na ogon naszego ptaszka wymagają dodatkowej obróbki ;-) Na środku każdego z końców paska ogonowego, rysujemy delikatnie mały punkcik.



Za pomocą linijki, prowadzimy od kropki do przeciwległych krańców paska, dwie proste linie, tak by w efekcie uzyskać trójkąt.




Wycinamy wyrysowany trójkąt.




Pozostałe paski smarujemy klejem i zlepiamy na odcinku nie większym niż 0,5cm.







Całość przytrzymujemy klamerka w miejscu sklejenia i odkładamy do wyschnięcia.



Paski przeznaczone na ogon, układamy od największego do najmniejszego, jeden na drugim. Całość spinamy zszywaczem. Jeżeli ptaszki mają pełnić funkcję czysto ozdobną, wystarczy po prostu zlepić je ze sobą ;-)




Wyschnięte ogniwa, ciała i głowy, wkładamy jedne w drugie i sklejamy ze sobą w jednym punkcie.




Do ciała przyklejamy główkę naszego ptaszka. Doklejamy ogon.




Dorysowujemy oczy ;-)




I gotowe!!! Po wyschnięciu, nasz ptaszek jest gotowy do zabawy ;-)



Ścinki, które zostały nam po wycinaniu pasków możemy wykorzystać do stworzenia przytulnego gniazdka dla naszego ptaszka.




Naszym przyjaciołom przypadła do gustu ta roślinka ;-)




Później rozsiadały się gdzie popadnie:-))))




Od razu zrobiło się przytulniej...



Z rozkazu króla Antka powstał cały orszak ptasich giermków na patyku, który dzielnie uczestniczył w procesji topienia Marzanny ;-) Dzięki ptaszkom i wstążkom stworzyliśmy całkiem ciekawy trójosobowy korowód, ale o tym innym razem ;-)



UWAGA! UWAGA! UWAGA!

Mam dla Was jeszcze jedną niespodziankę. Długo się nad tą opcją zastanawiałam. Na zachodzie przedsięwzięcie, do którego pragnę Was zaprosić sprawdza się fantastycznie. Sama uczestniczyłam w wielu takich wydarzeniach. O czym mowa? O festiwalu wiosennych inspiracji. Wiem, że tworzycie wspaniałe projekty, materiały i zabawy. Festiwal daje Wam szansę zaprezentowania swojej pracy szerszemu gronu odbiorców. Dzięki takim wydarzeniom, nowe osoby zainteresowane treścią waszych postów łatwiej mogą Was znaleźć, by czerpać radość i inspiracje. Poniżej znajdziecie ikonę. Klikając na nią będziecie mogli dodać swój post i reklamujące go zdjęcie, a także jego opis. Każda osoba klikająca w Wasz link zostanie automatycznie przeniesiona na Waszego bloga ;-) Niezła reklama prawda? ;-) Link festiwalu będzie otwarty przez całą wiosnę. Wiec możecie tu wracać i dodawać nowe inspiracje i pomysły. Proszę Was tylko, by umieszczając link podawać ten, który odnosi się do konkretnego postu,który linkujecie, a nie do bloga ogólnie. Ułatwi to znacznie nawigację osobą szukającym pomysłów na zabawy:-) By zabawa mogła się rozwijać, osoby biorące udział w zabawie, proszę o umieszczenie na swoim blogu banerka z linkiem do festiwalu. Najciekawsze pomysły będę aktywnie promować na naszej stronie facebookowej :-). Z góry dziękuje wszystkim za udział. Liczę, że znajdzie się wśród Was wielu chętnych. W razie pytań, piszcie. Postaram się pomóc, najlepiej jak potrafię ;-)

W poniedziałek, na zasadzie jak wyżej, ruszy kolejna, tym razem cotygodniowa odsłona z cyklu "PONIEDZIAŁEK W STYLU MONTESSORI", więc jeżeli na Waszych blogach przewija się w jakiejkolwiek formie metodyka Montessori, szykujcie posty ;-) Pokażemy je światu ;-)

Dla amatorów domowych eksperymentów, chcących radość z poznawania świata przekazać innym zapraszam do linkowania swoich postów w LABORATORIUM MAŁYCH NAUKOWCÓW,. Premierę planuję już na tę niedzielę. Następnie, co tydzień w niedzielę, będziecie mogli u nas znaleźć nowy eksperyment i możliwość umieszczenia własnego linka ;-)








I'm linking this post to MONTESSORI MONDAY. Please, visit this site for more Montessori inspired activities ;-)
Montessori Monday






wtorek, 20 marca 2012

Co jedzą ptaki? Jak jedzą ptaki?





Oto kolejna odsłona naszych zabaw tematycznych poświęconych ptakom. Celem głównym wszystkich dzisiejszych zabaw było przybliżenie Antkowi tego, co jedzą ptaki i jak sobie z tym dość trudnym zadaniem (biorąc pod uwagę fakt, że nasi ptasi przyjaciele nie posiadają zębów)radzą. Oprócz wartości dydaktycznych, wszystkie zabawy skomponowane są w ten sposób, by zapewnić małym paluszkom multum okazji do ćwiczeń i przygotować je do wyzwania, jakim na dalszym etapie nauki,jest pisanie i czytanie. Dodatkowo, sam ptasi temat stanowi wdzięczne źródło nowego słownictwa, którego nie omieszkaliśmy sobie przybliżyć. Mam nadzieję, że znajdziecie wśród proponowanych zabaw, także, coś dla siebie ;-)


Na początek, coś o czym pisałam już w poprzedniej części, poświęconej kolekcji materiałów potrzebnych do realizacji naszego tematu. Zabawa pt. "Nakarm głodnego ptaka", zdecydowany faworyt wsród wszystkich naszych zabaw ;-). Od strony językowej, Antosiowy słownik wzbogacił się o pojęcia takie jak: owadożerca, roślinożerca, owocożerca, mięsożerca, szyszkożerca, ziarnożerca i inne przezabawne twory powstałe na bazie przyrostka -żerca. Zabawę rozpoczęliśmy od uświadomienia sobie tego, że rodzaj dzioba ma decydujący wpływ na sposób odżywiania naszych pierzastych przyjaciół. Przyjrzeliśmy się im dokładnie. Poznaliśmy, także nazwy właścicieli okazałych dziobów z naszej tacy.








Po pierwszej prezentacji, Antek samodzielnie "komponował" jadłospis dopasowując go do odpowiedniego ptaka. Ponieważ wśród ptaków był, także wszystkożerca, trochę czasu minęło, zanim Antolek dał się przekonać, że ów przedstawiciel nie przepłaci życiem drobnej zmiany w jadłospisie. Co jak co, najważniejsze, że fantastycznie się przy tym zadaniu bawiliśmy ;-)





Przy okazji wypełniania naszych porannych obowiązków dokarmiania ptaków, udało się nam zawsze znaleźć chwilkę na zabawy towarzyszące tj. "Pokaż mi ptaka, który..." czyli prostą zgadywankę polegającą na tym, że każdy z zawodników opisuje danego ptaka swoimi słowami, a zadaniem przeciwnika jest wskazanie odpowiedniego delikwenta:-) Bardzo lubię tą zabawę, głównie za to, że stanowi doskonałą okazję do praktykowania swobodnych, dłuższych wypowiedzi. U nas gości ona często jako urozmaicenie drugiego etapu lekcji trójstopniowej ;-)Inną naszą ulubioną zabawą jest zabawa pt. "Kim jestem?" Przebieg zabawy ma następujący charakter. Jedno z nas mówi np.: "Jestem ptakiem, który lubi np. słonecznik. Kim jestem?" Drugie w tym czasie odpowiada: " Jesteś roślinożercą" itd.




Oczywiście wszyscy wiemy doskonale, że wiedzę najlepiej przyswaja się będąc z nią w aktywnej interakcji. Stąd też mój pomysł, by zamienić ćwiczenia dydaktyczne w paradę ćwiczeń życia praktycznego ;-) Zaczęliśmy od tacy służącej do przygotowania pokarmu dla "okruszkożerców". Taką tackę może stworzyć każdy, pod warunkiem, że posiada w domu jakąś starą bułkę czy kawałek chleba. Praca z tym materiałem, oprócz ćwiczeń paluszków pozwala dziecku w konkretny sposób poznać lub utrwalić pojęcia przeciwstawne takie, jak: czerstwy/ świeży, twardy/miękki duży/mały itp. Dodatkowo wprowadza słownictwo związane z samą czynnością tj. "rozdrabnianie", "kruszenie", "rozrywanie" Jeżeli macie zamiar zaproponować swojemu maluchowi to ćwiczenie, musicie wziąć pod uwagę, że im twardszy chleb tym łatwiej o frustrację. Dlatego jeżeli proponujecie zabawę naprawdę małemu szkrabowi, dobrze jest zacząć od świeżego chlebka bez skórki, stopniowo zwiększając gradację trudności ;-)






Oczywiście, wszystkie skrzętnie rozdrobnione kawałki przekładamy do jakiegoś pojemnika lub torebki i ruszamy w teren, by przekonać się naocznie, że "okruszkożerców" w naszej okolicy nie brakuje. My mamy specjalną kartę, na której nakleiliśmy wydrukowane z sieci wizerunki ptaków, które nam osobiście udało się przyłapać na "gorącym" uczynku ;-) Taka zabawa dodatkowo pozwala dziecku ćwiczyć relacje czasowe i opowiadać o tym, co widziało, czyli o pojęciu dość abstrakcyjnym jakim jest przeszłość ;-)






Taca "ziarnożercy" to nazwa robocza naszego kolejnego ćwiczenia. Jego celem jest praktyka w trudnej sztuce posługiwania się pęsetą. Ostatni raz zaprosiliśmy ją prawie pół roku temu, do zabaw przy okazji tematu słonecznikowego. Cykl pracy zaczyna się od odkręcenia zakrętki słoiczka z ziarenkami(ćwiczenie nadgarstka i palców), następnie za pomocą pęsety wyjmujemy ziarenka i umieszczamy je na zmianę, raz w jednym, a raz w drugim pojemniczku. Pojemniczki są dwa, z jednego prostego powodu - mamy w domu "słonecznikożercę" W celu wyeliminowania niekontrolowanego podkradania porcji ziarenek dla ptaków, dodałam kubeczek, także dla Antolka ;-)







Z początku nie było łatwo, ale z pęsetą jest trochę, jak z jazdą na rowerze. Jak się już człowiek raz na uczy, to nawet po latach da radę ;-) Oczywiście rozpoczynając prezentację opowiedzieliśmy sobie trochę o dziobach ziarnożerców (wcześniej byliśmy, także w sklepie zoologicznym na przeszpiegach) i o tym, że działają one na podobnej zasadzie jak pęseta, z tą różnica, że są trochę krótsze. Po kilku podejściach Antek stwierdził, że zdecydowanie wolałby być Tukanem, który je owoce, bo "dziobanie" ziaren to zadanie bardzo męczące ;-))





Szybko okazało się, że podnoszenie ziaren prosto z tacy jest dużo łatwiejsze niż próba wydobycia ich ze słoika;-) Jeżeli Wasze dziecko pracuje z pęsetą po raz pierwszy, proponuję użyć w zadaniu większych elementów np. dużej czerwonej fasoli i dodatkowo umieścić je w płaskim, szerokim pojemniku.




Nie obyło się, także bez wersji minimalistycznej ;-) Jak dla mnie, ta wersja jest, także dopuszczalna. Właściwie, kiedy widzę, że Antolek ma własną koncepcję pozwalam mu na modyfikację. Wyjątek stanowi sytuacja, kiedy materiały używane są w sposób niezgodny z przeznaczeniem lub dochodzi do prób "dewastacji". Wtedy przekierowuje Antolka delikatnie do zabawy z czymś innym, co przykuje jego uwagę, a materiał sama odkładam na półkę ;-)




Żeby zawartość kubeczków mogła bezkolizyjnie wrócić do słoiczka, Antek dodał do zestawu lejek i zabawa od razu ponownie się ożywiła ;-) Antek zmuszony do przetkania zapchanego lejka wynalazł nowe zastosowanie dla pęsety jako przepychacza ;-)







Podsumowując, cel został osiągnięty mimo, że w innej niż planowałam formie. Zamiast wyciągać ziarna ze słoika, Antek usilnie używał jej do zbierania rozsypanych ziaren ;-) A że wypadki zdarzały się nierzadko, praktyki było sporo ;-))) Dziobanie ziaren to ciężki kawałek chleba ;-)





Z myślą o ptakach, w których diecie znajdują się orzechy powstała taca "orzechożerców" W jej skład wchodzi pojemnik z orzechami, dziadek do orzechów, pojemnik na wyłuskane orzechy i pojemnik na łupinki. Na wstępie, dokładnie przyjrzeliśmy się orzechom i nazwaliśmy je. Następnie zastanawialiśmy się jak ptaki sobie radzą z rozłupaniem twardych orzechów (zasada dźwigni, spuszczanie z dużej wysokości itp. Ustaliliśmy, że pod żadnym pozorem nie wolno rozłupywać orzechów zębami!!!!Nie pytajcie dlaczego ;-). Antek ucieszył się kiedy dowiedział się, że istnieje prosty sposób, by bezproblemowo wyłuskać "orzechowego drania" z łupinki ;-)




Zabawę zaczęliśmy od nauki obsługiwania dziadka do orzechów. Jeżeli szukacie ćwiczenia usprawniającego pracę nadgarstków, ta propozycja będzie idealna nawet dla małego szkraba. Wkręcanie i odkręcanie "śruby" samo w sobie jest już fascynujące ;-)





Pierwsza próba z orzechem. Pełne skupienie i mega fiasko ;-) Antek, na szczęście, nie należy do tych co się szybko poddają :-)




Mała poprawka w ustawieniu orzecha, odpowiednia motywacja i pierwszy sukces!!! Dacię wiarę, że mój Antol, mimo nie małego wysiłku, siedzi tak długo, aż wszystkie orzechy do łuskania nie zostaną pozbawione łupinek. Później zazwyczaj robimy sobie przerwę na spałaszowanie tej pysznej przekąski ;-) Mniam ... Oczywiście zadanie ma wsobie, także potencjał językowy.








"Taca dla Tukana" to ukłon w stronę wszystkich owocożernych stworzeń. Głównym celem zadania jest praktyka w posługiwaniu się nożem. Antek ma już opanowane takie czynności, jak obieranie i posługiwanie się wykrojnikiem do jabłka, więc zadanie zostało tych faz pozbawione. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie byście dołączyli ją do zadania. Głównym zadaniem Antka w tym ćwiczeniu jest pokrojenie wcześniej przygotowanych owoców na małe kawałeczki. Zazwyczaj kroimy pomarańcze, banany i jabłka, ale równie dobrze może się tu znaleźć ulubiony owoc Waszego malucha. Musicie pamiętać tylko o zasadzie gradacji trudności. W pierwszych prezentacjach powinny pojawić się tylko i wyłącznie bardzo miękkie i łatwe do krojenia elementy ;-)












Przyjemnie jest później całą miseczkę wspólnie z dzieckiem spałaszować. :-)





Kolejna zabawa, to nie lada gratka dla maluchów, które lubią "mokrą robotę". Jak pewnie Wam wiadomo, część ptaków posiada dzioby przystosowane do przecedzania pokarmu znalezionego w wodzie. Ich dzioby działają, jak duże sita. My, także postanowiliśmy spróbować sił w odławianiu i tak powstała nasza "Taca poławiaczy ryb".





Napełniamy miseczkę wodą z miarki, wsypujemy drewniane rybki i .....



... odławiamy a przy okazji odliczmy ilość wyłowionych rybek używając dla odmiany liczebników porządkowych ;-)





Czasem coś się rozchlapie, ale od czego jest szmatka. I tu nadarza się kolejna okazja dla małych nadgarstków i paluszków. Antek ostatnio ćwiczył wykręcanie ścierki do zlewu. Nauka nie poszła w las, ani jedna kropelka nie uciekła przed ścierką.










Ponieważ, samo wyławianie rybek okazało się zajęciem zbyt prostym, pojawiły się modyfikacje. Tym razem w bardzo matematycznym charakterze. Układanie równolicznych zbiorów z rybek to oryginalny pomysł Antolka. Chyba budzi się w nim jakiś matematyczny zwierz ;-)))). Tak właśnie zupełnie przy okazji poćwiczyliśmy sobie pojęcia: więcej, mniej, tyle samo.






Pojawił się także nasz stary eksperyment z napięciem powierzchniowym ;-) I niekończące się przeliczanie, przy wkładaniu, wykładaniu, przelewaniu. W zasadzie liczymy wszystko i wszędzie ;-)))





Atrakcją okazało się także banalne balansowanie sitkiem tak, by układane na brzegach naczynka, nie wpadło do środka ;-)






Oczywiście tak, jak wspomniałam na początku, owoc pracy Antolka znalazł swoje miejsce w brzuchach poniższych istot pierzastych:-)




Obserwowania i podglądania ptaków w naturze nie zastąpi, żadne, nawet najbardziej zmyślne ćwiczenie. Bardzo się cieszę, że mieszkamy w miejscu, gdzie dobra natury są praktycznie na wyciągnięcie ręki ;-)



Mam nadzieję, że już wkrótce będziemy mogli pochwalić się przejawem naszego artystycznego ducha inspirowanego ptasim tematem ;-)

Do upierzenia kochani ;-))))

I'm linking this post to MONTESSORI MONDAY. Please, visit this site for more Montessori inspired activities ;-)
Montessori Monday







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...