niedziela, 20 listopada 2011

Kolorowe tabliczki Montessori, część I


Czy możecie sobie wyobrazić świat pozbawiony kolorów? Ja nie potrafię. Jakże byłoby ponuro, smutno i szaro-buro. Kolory stymulują nasze zmysły, wpływają na nasze samopoczucie i sposób w jaki postrzegamy otaczającą nas rzeczywistość. Wprowadzając kolory do świata dziecka, wręczamy mu jeden z wielu kluczy otwierających drzwi do zrozumienia naszej skomplikowanej rzeczywistości. Wzbogacamy nie tylko jego słownictwo, ale także świadomość artystycznego wyrazu. Ucząc dziecko gradacji kolorystycznej, oswajamy i otwieramy je na wielowymiarowość i różne spektra subtelności, które nas otaczają. Jak wykorzystuje ten aspekt rzeczywistości metodyka Montessoriańska? Jesteście ciekawi? Zapraszam więc do lektury części I, serii postów o kolorowych tabliczkach Montessori. ;-)



CZYM SĄ KOLOROWE TABLICZKI MONTESSORI?

W metodyce Montessoriańskiej, w kształceniu zmysłu wzroku, wykorzystuje się tzw. kolorowe,prostokątne, plastikowe lub drewniane tabliczki. Cały materiał do nauki nazw kolorów i ich gradacji składa się z trzech zestawów.

ZESTAW I
Składa się z sześciu tabliczek, tworzących trzy kolorystyczne pary kolorów podstawowych. W drewnianym pudełku mieszczącym cały materiał znajdziemy więc: dwie tabliczki w kolorze czerwonym, dwie tabliczki w kolorze żółtym i dwie w kolorze niebieskim. Cena zestawu w polskich sklepach wynosi od 29 - 65 złotych.


ZESTAW II
Składa się z 22 drewnianych tabliczek tworzących jedenaście par kolorystycznych. W pudełeczku znajduje się: czerwona, żółta, niebieska, zielona, pomarańczowa, fioletowa, różowa, brązowa, biała, czarna i szara para. Zakup tego zestawu, to wydatek rzędu 62 - 139 zł w zależności od sklepu.



ZESTAW III
W jego skład wchodzi dziewięć zestawów, z których każdy składa się z siedmiu kolorowych tabliczek koloru bazowego. Tabliczki w ramach jednego zestawu zawierają różne odcienie tego samego koloru. Dobór kolorów zależy od indywidualnych preferencji producenta. Gama kolorystyczna zamyka się jednak w kolorach prezentowanych w dwóch pierwszych zestawach. Jak się zapewne domyślacie jest to najdroższy z zestawów. Jego cena kształtuje się na poziomie od 145 - 365zł.





KUPIĆ, CZY NIE KUPIĆ - OTO JEST PYTANIE?

Często otrzymuje od Was maile z pytaniami, czy warto jakiś konkretny materiał zakupić czy nie. Odpowiedz na to pytanie jest niesłychanie trudna, ponieważ to, czy materiał okaże się warty zakupu czy nie, zależy głównie od dziecka, które będzie z nim pracować. A jak zapewne wiecie z doświadczenia, jeżeli coś zależy od dziecka, to jest to prawie w 100% nieprzewidywalne. Najlepszym rozwiązaniem byłaby możliwość zapoznania dziecka z danym materiałem, przed podjęciem decyzji o zakupie. W polskich warunkach jest to jednak bardzo utrudnione ;-(. Pozostaje tylko zaryzykować i liczyć na to, że materiał trafi w potrzeby dziecka i będzie mu dobrze służył:-)

Jeżeli chodzi o materiał, którym dzisiaj się zajmujemy, moja subiektywna opinia jest następująca. Prawda jest taka, że zakup kolorowych tabliczek Montessori to spore obciążenie dla domowego budżetu, a można je stosunkowo łatwo wykonać we własnym zakresie. Sama stojąc przed podjęciem decyzji: kupić czy nie kupić, postanowiłam rozważyć wszystkie za i przeciw. Za zakupem tabliczek przemawia przede wszystkim to, że niebywale silnie wpływają one na zmysł estetyczny. Są po prostu piękne i już sam ich wygląd i estetyczne ułożenie w pudełku może zachęcić dziecko do pracy. Ich wykończenie, o czym jeszcze nie pisałam, ma swój ukryty pośredni cel: pozwala dziecku ćwiczyć chwyt pęsetowy. W oryginalnym zestawie, wszystkie tabliczki posiadają białe lub drewniane brzegi, za które należy je przenosić, a które własnie wymagają zastosowania wyżej wspomnianego chwytu. Ich układ i estetyka idą w parze z dziecięcą potrzebą ładu i porządku, a ich kształtowanie i pielęgnowanie to istotna kwestia w metodyce Montessoriańskiej. Największą wadą tabliczek, jeżeli jakąś posiadają, jest ich wygórowana cena. Czy gdybym mogła sobie na nie w tej chwili pozwolić, dokonałabym zakupu? Z pewnością tak!!!! Po wielu rozważaniach i analizie naszych zdolności zakupowych, podjęłam decyzję o stworzeniu dwóch pierwszych zestawów metodą chałupniczą ;-)) Poważnie jednak, zastanawiam się nad zakupem zestawu III.



KOLOROWE TABLICZKI MONTESSORI - ZRÓB TO SAM

Na zachodzie, mamy najczęściej tworzą domowe, kolorowe tabliczki wykorzystując próbki kolorystyczne producentów farb, takie jakie można znaleźć w marketach budowlanych. Tak więc, moje pierwsze kroki, skierowałam właśnie tam. Co się okazało? Nasze wzorniki kolorów, nie dość, że są mikroskopijnych rozmiarów, to jeszcze w 1/3 zadrukowane są tekstem, co dość skutecznie utrudnia wykonanie estetycznego materiału i stanowi niepotrzebny element rozpraszający. Owszem, świetnie nadają się do kolaży i innych prac plastycznych, możnaby nawet wykorzystać je do stworzenia zestawu III, kiedy dziecko będzie już bardziej doświadczone w pracy z tabliczkami z poprzednich zestawów. Tak, czy inaczej, wzorniki w naszym wypadku zostały wyeliminowane. Po namyśle postanowiłam uśmiechnąć się do zestawu papierów kolorowych, które w naszym domu występują w ilościach hurtowych. I jak zwykle, od razu pojawiły się przeszkody. Żaden z posiadanych przeze mnie zestawów nie uwzględniał całej gamy kolorystycznej potrzebnej do wykonania obu zestawów. Kombinowanie nie za bardzo wchodziło w rachubę, bo różnice były dość widoczne. Jak się domyślacie wszystko opóźniło prace nad materiałem. Po kolejnej rundzie po lokalnych sklepach papierniczych, udało mi się skompletować całość. Mogłam zabrać się do pracy. Żeby zbytnio sobie nie utrudniać zadania, postanowiłam zrezygnować z dodatkowych brzegów. Trudno, nad chwytem pęsetowym popracujemy przy okazji innych ćwiczeń ;-) Do przygotowania zestawu wykorzystałam format zeszytowy papieru kolorowego. Poszczególne kartki zgięłam na pół i w ten sposób powstały zgrabne prostokąty (bez zbędnego odmierzania i wycinania). Prostokąty zostały zalaminowane i tak oto, w niecałe 10 min. powstał ten skromny zestaw tabliczek kolorowych w wersji dla domu. Ocenę pozostawiam Wam ;-)))))




Jestem ciekawa jakie jest Wasze zdanie na temat tabliczek? Warto je kupić czy lepiej zrobić je domowym sposobem?


W kolejnym poście poświęconym kolorowym tabliczkom Montessori, skupię się na prezentacjach krok po kroku i modyfikacjach dwóch pierwszych zestawów. Część II już w krótce....

Pozdrawiam Was wszystkich bardzo ciepło ;-)







9 komentarzy:

  1. Hi! My principal bought color tablets and I wrote a post about it (long ago). If you want, you can check it out here:
    http://leptir-mojpribor.blogspot.com/2010/05/plocice-u-boji-color-tablets.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Natasa,
    Thank you for your contribution to the subject ;-))
    I am sure my readers will be delighted to read your informative posts:-)

    Have a great day!!!
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  3. Zrobić samemu. Funkcję spełnią taką samą, a do tego dojdzie satysfakcja, że zrobione samemu (przy pomocy dzieci)oraz przyjemnie i kreatywnie spędzony czas z dzieckiem. No i sporo pieniążków zostanie w portfelu do wykorzystania na inne sposoby.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobają mi się :) Z mojego skromnego doświadczenia wynika, że rzadko tabliczki są hitem - nie kupiłabym. Jednak Twój pomysł na zrobienie kolorów jest fantastyczny!!! Tani i praktyczny, a główny cel osiągnięty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hi Ewa, here i am (again) :)
    I gave you Nice blog award :)
    You can find it here:
    http://leptir-mojpribor.blogspot.com/2011/11/nice-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie widzę potrzeby kupowania tabliczek gdy świat jest tak kolorowy. U nas do nauki podstawowych kolorów posłużyły talerze, miseczki i sztućce z tworzywa zakupione w IKEA. Zabawę z odcieniami rozpoczniemy za jakiś czas, gdy Lusia będzie więcej mówić. Póki co ma 20 miesięcy i rozpoznaje bezbłędnie za każdym razem 9 kolorów (żółty, czerwony, zielony, niebieski, pomarańczowy, biały, czarny, różowy i fioletowy). Tu wszystkie dotychczasowe zabawy z kolorami -> http://urodze-zycie.blog.pl/archiwum/?tag=kolory&of=0

    Ewa, świetna robota :)
    Pozdrawiam
    Ania, mama Lusi
    www.urodze-zycie.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj Ewa,

    powiadasz probki ze supermarketu...hmmm...gdzie ja pochowalam moje wzorniki (niech zyja targi budmy ;))
    cos mi sie wydaje, ze na prezent gwiazdkowy to ja bede chciala maszyne do laminowania ;)

    pozdrawiam i dzieki za info
    wkropka

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze zachwycały mnie barwne montessoriańskie tabliczki, ale Wasze są równie piękne - i coś mi się wydaje, że pójdę w Twoje ślady. Dziękuję za pomysł i czekam na II część. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Marietto,
    Zgadzam się, że argument finansowy stanowi przytłaczającą przewagę w całej dyskusji pt. "Kupić czy nie kupić". No i oczywiście zawsze do pracy można włączyć dzieci co czyni stworzony materiał jedynym w swoim rodzaju ;-)

    e.tm,
    Ja także słyszałam wiele historii z umiarkowanym entuzjazmem do kolorowych tabliczek w tle ;-( Moi chłopcy kochają kolory, więc miałam tę pewność, że chociaż materiał może okazać się zbyt prosty - feeria barw zwróci z pewnością ich uwagę ;-)

    Natasa,
    Thank you very much for this nice award ;-)
    I hope to pass it soon to some of my favorite blogs ;-)

    H..anno,
    Przede wszystkim, gratulacje dla wspaniale rozwijającej się Lusi.
    Zgadzam się z Tobą, że w otoczeniu dziecka jest wiele elementów, które mogą posłużyć do zabaw z kolorami. Problem w tym, że czasami uniemożliwiają one izolację danego aspektu a tym samym utrudniają dziecku skupienie się na samych barwach. Montessori wspaniale opisuje to w jednej ze swoich książek... Moim skromnym zdaniem, to o czym wspominasz, bardziej nadaje się do utrwalania poznanych pojęć ;-)

    wkropko,
    Trzymam kciuki za laminujący prezent pod choinką. Zobaczysz jak bardzo ułatwi Ci przygotowywanie materiałów ;-))))))

    Grażko,
    Ja też mam do nich niewytłumaczalny "pociąg". Chętnie zobaczę tabliczki, które wyszły spod Twojej ręki

    Dziękuję Wam za komentarze i życzę wielu udanych kolorowych przygód w świecie zabawy i nauki

    OdpowiedzUsuń

Thanks for visiting my blog. I love to read your comments so if you have time and like what you have read leave me one.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...